W piątek na Netflixie pojawił się nowy film akcji z Tomem Hardym, czyli "Chaos". Ja już go obejrzałem, więc zapraszam na recenzję. Film opowiada o Walkerze (Tom Hardy) - policjancie, który ma wiele za uszami i nie boi się postępować niemoralnie. Bada on sprawę zabójstwa pewnego mafiozy, w którą oczywiście jest zamieszany prawie cały półświatek miasta. Walker musi wziąć sprawy w swoje ręce i rozwiązać zagadkę, jednocześnie broniąc syna lokalnej szychy - Charlie'go (Justin Cornwell). Brzmi to całkiem ciekawie, powtarzalnie, ale ciekawie, jednak ta fabuła istnieje tylko teoretycznie. A praktycznie to po prostu 1,5 h strzelania bez celu (i bez celowania chyba też...). Film jest zwyczajnie nudny, nieustannie zerkałem na telefon, bo po prostu nie chciało mi się patrzeć na 15 minutowe sceny, w których niezniszczalny Tom Hardy zabija każdego po kolei, bez praktycznie żadnego wysiłku. Jakby tego było mało to efekty krwi są beznadziejne, nie wygląd...