Dawno, bo na samym początku lutego, obejrzałem film "Dog Man". Miałem zrobić jego recenzję chwilę po seansie, ale nie wyszło. Chociaż, jak wiadomo, lepiej późno niż wcale, więc zapraszam do przeczytania :) Na wstępie wspomnę jeszcze, że na początku nie zamierzałem iść na ten film, bo nigdy nie czytałem komiksu i stwierdziłem, że poczekam na streaming, ale wygrałem bilety w konkursie u Brody z kosmosu , więc poleciałem do kina. Film opowiada o glinie i jego psie, którzy ulegają wypadkowi. Żeby przeżyć muszą zostać połączeni w jedno ciało. Tak powstaje Dog Man, super policjant, który ma bronić Ohkay City. Wtedy pojawia się jego arcywróg, kot Pete i jego mały klon, z którym Dog Man się... zaprzyjaźnia. Pete natomiast zamierza rozwalić miasto, a psi-policjant musi go pokonać. Bardzo podobał mi się komiksowy styl animacji, sama postać małego Kocia-Pecia oraz muzyka, która bardzo tu pasowała. Większość żartów mocno śmieszyła,...