Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Wielki Marty", czyli Wielkie Oczekiwania - recenzja

      Człowiek z wielkim talentem i wielkim ego, dla którego najważniejszy jest on sam. Człowiek, który jest najlepszy w tym co robi. Człowiek, który nie cofnie się przed niczym, żeby osiągnąć swój cel. Człowiek, który zawsze postawi na swoim i nie zrobi niczego wbrew sobie. I wreszcie człowiek, którego niesamowicie gra Timotheé Chalamet . Do tego opisu pasują dwaj główni bohaterowie dwóch znakomitych filmów, które wyszły w ciągu ostatnich 2 lat. Ciekawe, prawda?     Recenzję tego pierwszego ( "Kompletnie Nieznany" ) możecie zobaczyć tutaj , a dzisiaj zabieram się za recenzję drugiego pt. "Wielki Marty" .       Film opowiada o aspirującym graczu tenisa stołowego - Martym Mauserze, chłopaku z wielkim talentem, ale bez kasy. Robi on więc wszystko, żeby tę kasę zdobyć, potrzebuje 1500 $ na lot na mistrzostwa świata do Japonii. Robi dosłownie wszystko, nie cofnie się przed niczym, chce wygrać turniej w Tokio i pokazać japońskiemu rywalowi, że mim...
Najnowsze posty

"Chopin, Chopin!", czyli największy polski kaszel - recenzja

      W piątek wybrałem się do Kina Centrum w CSW w Toruniu na pokaz filmu "Chopin, Chopin!" , któremu towarzyszyła dyskusja z filmoznawczynią prof. Sylwią Kołos. Film, mimo wielu negatywnych opinii, naprawdę mi się podobał. Zapraszam na recenzję.      Może dla odmiany zacznę od wad, bo film oczywiście nie jest idealny i takowe ma. Po pierwsze, próbuje być mocno kontrowersyjny, skupiając się nie tyle na życiu artysty, co na jego chorobie, radzeniu sobie z nią i wrzucając parę mocniejszych, naturalistycznych scen ją pokazujących. Niestety, ta kontrowersyjność niezbyt dobrze wychodzi. Owszem, pomysł oparcia fabuły właśnie na chorobie jest bardzo ciekawy, ale jeśli twórcy już chcieli pójść w tę stronę, mogli zrobić coś na kształt "Substancji" , tylko że polskiej (i lepszej...), czyli dać nam więcej naturalistycznych scen Chopina zmagającego się z gruźlicą. Drugą wadą jest sam koniec filmu, parę jego ostatnich sekund, które całkowicie wybija z rytmu i psuje od...

"Superman", czyli nadzieja dla DC - recenzja

      Wróciłem z kina, zjadłem kolację, zrobiłem sobie herbatę, włączyłem muzykę z nowego "Supermana" i od razu usiadłem do pisania recenzji, żeby podzielić się z Wami moimi wrażeniami z nowego, oficjalnego startu DCU Jamesa Gunna. Zapraszam więc do czytania.     Jak już mówiłem film rozpoczyna nowe, zrestartowane uniwersum DCU. Opowiada on o Supermanie, który pod tym pseudonimem działa już od 3 lat. Po powstrzymaniu przez niego ataku Boravii na bezbronne państwo, krąży wokół niego wiele kontrowersji, ponieważ Boravia to sojusznik USA. Lex Luthor w wojnie Boravii ma swój interes, więc postanawia unicestwić Supermana, żeby ten więcej nie wtrącał się w politykę. Ujawnia więc pewne nagranie, które  nastawia całą opinię publiczną przeciwko Supermanowi oraz nasyła na niego swój nowy twór - supermocnego Ultramana.     Film jest resetem nie tylko uniwersum DC, ale także samej postaci Supermana, który jest tu zdefiniowany zupełnie na nowo - jako człowiek...

"Piernikowa Kalina" - recenzja

      Ostatnio na Festiwalu Tofifest w Toruniu miałem okazję obejrzeć niezależną, toruńską produkcję dokumentalną, a mianowicie film "Piernikowa Kalina", czyli pełną bólu, wyrzeczeń i ciężkiej pracy opowieść o tym, jak Toruński Sztab Pomocy Ukrainie pomagał ukraińskim uchodźcom, którzy uciekali przed wojną. Zapraszam do przeczytania recenzji.     Po ataku Rosji na Ukrainę, Ukraińcy zaczęli masowo uciekać z pogrążonego w wojnie kraju, pierwszym kierunkiem, który obrali była Polska. Wtedy Polacy ruszyli do pomocy, utworzyli grupy, które aktywnie pomagały  ukraińskim uchodźcom. Jedną z takich grup był Toruński Sztab Pomocy Ukrainie, w którym pracowało wielu ludzi, różnego pochodzenia, o różnym poziomie znajomości  języków, ale łączyło ich jedno - chęć do pomocy. Ich pracę, oprócz tysięcy Ukraińców, którym pomogli, docenił również Tomasz Gezela , toruński reżyser, który dopiero zaczyna swoją przygodę z pełnometrażowymi filmami dokumentalnymi. "Piernikowa ...

"The Last of Us" S2 - SPOILEROWA recenzja

      Właśnie skończył się 2. sezon serialu "The Last of Us" i cóż, był całkiem dobry, ale niestety gorszy niż 1. Od razu mogę powiedzieć, że nie grałem w gry, więc nie spodziewajcie się tu kolejnej recenzji z serii "O nie, Ellie nie jest taka jak w grze", tylko oceny samego serialu, tego jak sobie radzi jako samodzielny byt. Zapraszam więc na recenzję.      Jako że jest to spoilerowa recenzja, nie będę zagłębiał się w opisy fabuły, bo jeśli to czytasz to powinieneś ją chyba znać ;).      Zacznijmy od obsady. Wybitny Pedro Pascal, który idealnie pasuje do roli. Chociaż nie było mu dane długo pograć, każda jego wypowiedziana kwestia, każde jego spojrzenie, podwyższało jakość odcinka. Jest też bezbłędna Catherine O'Hara, dzięki której pojawiał mi się uśmiech na twarzy. Każdą scenę wykonywała idealnie i wprowadzała dobrą energię do serialu. Isabela Merced również dawała radę, udawało jej się rozwijać postać Diny, która z każdym odcinkiem powoli...

"Chaos", czyli rozwałka w wykonaniu Netflixa - recenzja

      W piątek na Netflixie pojawił się nowy film akcji z Tomem Hardym, czyli "Chaos". Ja już go obejrzałem, więc zapraszam na recenzję.     Film opowiada o Walkerze (Tom Hardy) - policjancie, który ma wiele za uszami i nie boi się postępować niemoralnie. Bada on sprawę zabójstwa pewnego mafiozy, w którą oczywiście jest zamieszany prawie cały półświatek miasta. Walker musi wziąć sprawy w swoje ręce i rozwiązać zagadkę, jednocześnie broniąc syna lokalnej szychy - Charlie'go (Justin Cornwell).     Brzmi to całkiem ciekawie, powtarzalnie, ale ciekawie, jednak ta fabuła istnieje tylko teoretycznie. A praktycznie to po prostu 1,5 h strzelania bez celu (i bez celowania chyba też...). Film jest zwyczajnie nudny, nieustannie zerkałem na telefon, bo po prostu nie chciało mi się patrzeć na 15 minutowe sceny, w których niezniszczalny Tom Hardy zabija każdego po kolei, bez praktycznie żadnego wysiłku. Jakby tego było mało to efekty krwi są beznadziejne, nie wygląd...

"Dog Man", czyli lekkie spóźnienie #1 - recenzja

    Dawno, bo na samym początku lutego, obejrzałem film "Dog Man". Miałem zrobić jego recenzję chwilę po seansie, ale nie wyszło. Chociaż, jak wiadomo, lepiej późno niż wcale, więc zapraszam do przeczytania :)     Na wstępie wspomnę jeszcze, że na początku nie zamierzałem iść na ten film, bo nigdy nie czytałem komiksu i stwierdziłem, że poczekam na streaming, ale wygrałem bilety w konkursie u Brody z kosmosu , więc poleciałem do kina.      Film opowiada o glinie i jego psie, którzy ulegają wypadkowi. Żeby przeżyć muszą zostać połączeni w jedno ciało. Tak powstaje Dog Man, super policjant, który ma bronić Ohkay City. Wtedy pojawia się jego arcywróg, kot Pete i jego mały klon, z którym Dog Man się... zaprzyjaźnia. Pete natomiast zamierza rozwalić miasto, a psi-policjant musi go pokonać.      Bardzo podobał mi się komiksowy styl animacji, sama postać małego Kocia-Pecia oraz muzyka, która bardzo tu pasowała. Większość żartów mocno śmieszyła,...