Właśnie skończył się 2. sezon serialu "The Last of Us" i cóż, był całkiem dobry, ale niestety gorszy niż 1. Od razu mogę powiedzieć, że nie grałem w gry, więc nie spodziewajcie się tu kolejnej recenzji z serii "O nie, Ellie nie jest taka jak w grze", tylko oceny samego serialu, tego jak sobie radzi jako samodzielny byt. Zapraszam więc na recenzję.
Jako że jest to spoilerowa recenzja, nie będę zagłębiał się w opisy fabuły, bo jeśli to czytasz to powinieneś ją chyba znać ;).
Zacznijmy od obsady. Wybitny Pedro Pascal, który idealnie pasuje do roli. Chociaż nie było mu dane długo pograć, każda jego wypowiedziana kwestia, każde jego spojrzenie, podwyższało jakość odcinka. Jest też bezbłędna Catherine O'Hara, dzięki której pojawiał mi się uśmiech na twarzy. Każdą scenę wykonywała idealnie i wprowadzała dobrą energię do serialu. Isabela Merced również dawała radę, udawało jej się rozwijać postać Diny, która z każdym odcinkiem powoli się zmieniała. Jest też Bella Ramsey, niezbyt doświadczona, młoda aktorka, która starała się z całych sił zagrać zbuntowaną, zawładniętą zemstą, wkurzającą, ale momentami też pełną miłości Ellie i szło jej to całkiem dobrze. Może nie była to rola idealna, ale z pewnością nie zasłużyła sobie na tą obrzydliwą ilość hejtu, która wylewa się na nią w Internecie.
Co do fabuły, mimo że w każdym odcinku dzieje się bardzo dużo, to wydaje mi się, że akcja zwyczajnie się wlecze, jest spowolniona na przykład przez odcinek 6. (ten z powrotem Joela), który oczywiście bardzo doceniam, na którym płakałem i zarazem cieszyłem się każdą kolejną chwilą spędzoną z Joelem, ale uważam, że był trochę niepotrzebny, bo przecież nie zmieni tego, że Joel umarł, nic go już nie przywróci. Ale z drugiej strony, może było potrzebne takie rozluźnienie przed finałem? Takim spowalniaczem, który będzie nim w sumie dopiero w 3. sezonie jest też przedstawienie 3 dni w Seattle ze strony Abby, której przecież nienawidzę, za to co zrobiła, więc po co mi to? Nie chce tego oglądać, bo będzie to tylko męczarnia i liczenie na jej potknięcie się przy każdym kroku. Pierwszy sezon nie miał z tym problemu, odcinki były bardzo różnorodne i wszystko płynęło w idealnym tempie, a tu... jest z tym średnio.
Kolejną rzeczą, której nie ma ten sezon są wciągające postacie. Teoretycznie jest Ellie, ale ona momentami zwyczajnie mnie wkurza, jest egoistyczna i zadufana w sobie. Niektóre jej decyzje były kompletnie bez sensu, takie jak np. stwierdzenie w ostatnim odcinku, że teraz idzie do budynku z wielorybem, bo tam może być Abby, zamiast uratowanie Tommy'ego od śmierci... (przecież Abby może zabić zawsze, a Tommy'ego uratować tylko raz). Jest też Dina, jej postać świetnie się rozwija z odcinka na odcinek i jest naprawdę ciekawa. Jest również Jesse, albo i już nie? No i jest Tommy, do którego jest mi teraz chyba najbliżej, jest tym, który przejął od Joela rolę najważniejszej dla mnie postaci.
No dobra, jednak Was oszukałem, odwołam się do gry, a raczej do "growości" tego serialu. Pierwszy sezon miał wiele sekwencji, scen żywcem z wyjętych z gry, nawet jeśli się w nią nie grało, to było to po prostu widać. Tutaj za to, oprócz ostatniej sceny sezonu (tej z Abby na stadionie) nie przypominam sobie żadnej, która miałaby właśnie taki charakter, co w pewnym sensie też można uznać za minus, bo jednak jest to adaptacja gry. Porównując do gry, plusem jest za to scena, w której po ugryzieniu Ellie przez zainfekowanego, Dina celuje do niej z pistoletu. Jest to bardzo naturalne zachowanie, którego (z tego co się dowiedziałem) nie wiedzieć czemu nie było w grze. Dobra, tyle o grze (w którą zresztą planuję zagrać jakoś w tym roku). Wracamy do serialu.
Patrząc na to co napisałem można pomyśleć, że serial nie był zbyt dobry, ale to nieprawda, jest to naprawdę solidne 7 odcinków z w miarę wciągającą fabułą i interesującymi postaciami. Po prostu w porównaniu do idealnego 1. sezonu wypada blado.
Na 3. sezon jednak nie czekam, głównie przez myśl, że, jak już pisałem, będę musiał oglądać te same 3 dni w Seattle ze strony Abby, co nic nie zmieni, a tylko mnie zdenerwuje. Nie czekam też dlatego, że zwyczajnie nie mam za dużo postaci, których los mnie interesuje. Oczywiście 3. sezon i tak obejrzę, ale nie z taką przyjemnością jak 1. czy momenty 2. Chociaż może jednak twórcy mnie zaskoczą? Mam taką nadzieję!
+ świetna obsada
+ w miarę dobra fabuła
+ postaci Tommy'ego, Joela, Diny i psychoterapeutki
+ wiele przyjemnych dla oka scen
- powolna akcja
- zakończenie
- problemy z tempem
- mało angażująca główna bohaterka
Moja ocena tego sezonu to 7/10.
Dziękuję za przeczytanie recenzji!
Bardzo przydatna recenzja. Dziękuję 👍🙂
OdpowiedzUsuń