Dawno, bo na samym początku lutego, obejrzałem film "Dog Man". Miałem zrobić jego recenzję chwilę po seansie, ale nie wyszło. Chociaż, jak wiadomo, lepiej późno niż wcale, więc zapraszam do przeczytania :)
Na wstępie wspomnę jeszcze, że na początku nie zamierzałem iść na ten film, bo nigdy nie czytałem komiksu i stwierdziłem, że poczekam na streaming, ale wygrałem bilety w konkursie u Brody z kosmosu, więc poleciałem do kina.
Film opowiada o glinie i jego psie, którzy ulegają wypadkowi. Żeby przeżyć muszą zostać połączeni w jedno ciało. Tak powstaje Dog Man, super policjant, który ma bronić Ohkay City. Wtedy pojawia się jego arcywróg, kot Pete i jego mały klon, z którym Dog Man się... zaprzyjaźnia. Pete natomiast zamierza rozwalić miasto, a psi-policjant musi go pokonać.
Bardzo podobał mi się komiksowy styl animacji, sama postać małego Kocia-Pecia oraz muzyka, która bardzo tu pasowała. Większość żartów mocno śmieszyła, szczególnie wiele żartów słownych i wizualnych w tle, które niestety, dla młodszego widza, były nieprzetłumaczone.
Niestety nie wszystko było takie świetne, bo roboty powstające z budynków, walczące ze sobą przez prawie całą końcówkę filmu potrafiły znużyć i miałem ich już po prostu dosyć (podobnie jak w "Plankton. Film" - moja recenzja). Natomiast sama końcówka, już po bezsensownych walkach była piękna i naprawdę łapała za serce.
+ styl animacji
+ żarty
+ piękna sama końcówka filmu
+ muzyka
- nuda w trakcie walk robotów
Moja ocena tego filmu to 7/10.
Dziękuję za przeczytanie recenzji!
Fajna ,ciekawa recenzja,oprócz merytorycznej opinii,fajna strona techniczna recenzji,estetyczna.
OdpowiedzUsuńGratulacje 😊