Cześć, dzisiaj zrecenzuję dla Was najnowszy film o Transformersach, czyli "Transformers. Początek" (lub jak kto woli - "Transformers. One"). Zrobił on na mnie ogromne wrażenie. Więcej poniżej.
Film opowiada o przygodach znanych już nam robotów, ale dzieje się w czasach gdy Optimus Prime nazywał się jeszcze Orion Pax, a Megatron - D-16.
Po wielkiej bitwie Primów z Quintessonsami planeta Transformersów traci dostęp do nieskończonego Energonu, więc roboty muszą zacząć pracować w kopalniach, żeby wydobywać substancję niezbędną do życia. Jednymi z wielu takich pracowników są najlepsi kumple - Orion Pax i D-16. Są dla siebie jak bracia i ufają sobie bezgranicznie. Pewnego dnia w odpadach, które mają iść do spalenia znajdują mapę z zaznaczonym miejscem ostatniej bitwy Primów, czyli jednocześnie miejscem gdzie powinna znajdować się Matryca Przywództwa, dzięki której Cybertron był zaopatrzony w nieskończone zasoby Energonu. Razem z B-127 oraz Elitą-1 postanawiają wyruszyć na poszukiwania tego urządzenia, które później planują przekazać Sentinelowi Primowi, czyli ostatniemu z Primów, który przetrwał.
Film w kinie wywarł na mnie duże wrażenie i naprawdę dobrze się go oglądało. Styl animacji bardzo mi się spodobał. Ważnym elementem filmu są też żarty, które w tym przypadku były w 100% trafione.
Ten film miał premierę w 2024 roku i trwa 1h 44min. Jego reżyserem jest Josh Cooley.
+ styl animacji
+ oryginalne głosy aktorów
+ żarty, gagi
+ fabuła, historia
Dziękuję za przeczytanie recenzji!
Komentarze
Prześlij komentarz