Cześć, ostatnio wreszcie wybrałem się na film "Sonic 3. Szybki jak błyskawica". Po dwóch dobrych filmach, i według mnie niezbyt udanym serialu, dostajemy czwartą produkcję z uniwersum niebieskiego jeża. Jest to film tak samo dobry jak poprzednie, ale ma swoje wady. Po więcej zapraszam do dalszej części recenzji. Uwaga, recenzja będzie zawierała spoilery!
W trzeciej części przygód Sonica poznajemy historię Shadowa - przybysza z kosmosu, który jest jednocześnie tajnym projektem i niebezpieczną bronią. Jeż przebudza się ze stanu hibernacji i sieje zamęt na ulicach Tokio. Wtedy Ekipa Sonica zostaje wezwana, żeby go pokonać, ale jak się okazuje nie jest to takie proste. Udają się więc z prośbą o pomoc do Eggmana, który już od jakiegoś czasu nie rusza się z fotela. Ivo Robotnik przystaje na tą propozycje i razem z jeżopodobnymi rusza pokonać Shadowa. Udają się do starego laboratorium, w którym kiedyś mieszkał Shadow i były tam na nim przeprowadzane eksperymenty. Tam też Shadow miał swoja jedyną przyjaciółkę - Marię, którą stracił w wyniku strasznego wypadku. W tym miejscu Eggman spotyka swojego dziadka - profesora Robotnika, który kierował Projektem Shadow. Zdradza on wtedy Ekipę Sonica i zostawia ich związanych. Sonic, Knuckles i Tailes przenoszą się do domu i proszą o pomoc Toma i Maddie. Wtedy okazuje się, że rodzina Robotnik i Shadow mają w planach zniszczyć gmach organizacji (i nie tylko...), która przez 50 lat przetrzymywała Shadowa.
Film mi się podobał, nawet trochę bardziej niż poprzednie części, ale nie był on pozbawiony niedociągnięć. Przede wszystkim zupełnie nie pasuje mi polski dubbing, może to tylko moje wrażenie, ale naprawdę go nie czuję i uważam, że jest on po prostu nieudany. Wiem, że nie powinno się to przekładać bezpośrednio na moją ocenę tego filmu, ale oglądałem go z dubbingiem, wiec wpłynęło to na mój odbiór. Drugą wadą jest powtarzalność filmu względem drugiej części:
Komentarze
Prześlij komentarz