Nigdy nie trafiał do mnie humor "SpongeBoba", widziałem wiele odcinków serialu, ale zawsze uważałem go po prostu za głupi. Filmy również nigdy mnie nie przekonywały, a najnowszy z nich - "Ocalić Bikini Dolne. Sandy w akcji" to jedna wielka porażka. Gdy na Netflixie pojawił się nowy film z uniwersum żółtej gąbki, stwierdziłem, że w sumie mogę dać mu szansę, ale kolejny raz się zawiodłem...
Film opowiada o tym, jak Karen, robotyczna żona Planktona, zdenerwowana ciągłymi porażkami męża, zbuntowała się i postanowiła sama przejąć władzę nad światem. Zmieniła się w wielką, niszczącą wszystko na swojej drodze maszynę i zaczęła dewastować Bikini Dolne. Plankton, żeby ją powtrzymać musi zwrócić się o pomoc do SpongeBoba, Sandy, Perły i Pani Puff.
Na tym polega mniej więcej cała fabuła tego filmu. No właśnie, prawdziwej historii w tym filmie jest tyle co kot napłakał, a większość czasu to po prostu nawalanka. Przez pół filmu Karen niszczy miasto, a przez kolejną 1/4 próbuje złapać Planktona. Przez to właśnie film strasznie się dłuży i jest zwyczajnie nudny, ale też męczący, dlatego nie dałem rady go obejrzeć na raz. Musiałem seans dzielić na 2 części, bo inaczej mógłbym zasnąć...
Żeby nie było, film ma także dobre strony. Ma parę żartów na których się zaśmiałem (jednak większość żenowała). Podobała mi się też solowa piosenka Planktona oraz polski dubbing, który pasował do wszystkich postaci. Animacja, szczególnie samego SpongeBoba, była ładna, jednak czasami niestety wyglądała tanio.
A żeby jeszcze trochę ponarzekać ;) to powiem, że film był do bólu przewidywalny, cały czas wiedziałem co się wydarzy i co będzie dalej.
+ solowa piosenka Planktona
+ polski dubbing
+ w większości ładna animacja
- nudny i męczący
- niektóre żarty mocno żenują
- animacja momentami wygląda tanio
- przewidywalny
Ten film miał premierę w 2025 roku i trwa 1h 27min. Jego reżyserem jest Dave Needham.
Moja ocena tego filmu to 4/10.
Dziękuję za przeczytanie recenzji!
Komentarze
Prześlij komentarz