W tym roku jesteśmy zasypywani biograficznymi produkcjami o piosenkarzach. Po wybitnym "Kompletnie Nieznanym" (moja recenzja) i "Better Man" (którego nie miałem okazji jeszcze obejrzeć), dostajemy kolejny film o muzyku, podejmujący tę tematykę jednak w zupełnie inny sposób i w zupełnie innej formie. Po 2 miesiącach po premierze światowej, na razie tylko do wypożyczenia, do Polski wszedł film "Piece by piece". Czekałem bardzo na jego polską premierę, mimo że nie jestem fanem tak naprawdę żadnego z artystów w nim ukazanych, ale film LEGO to zawsze dobra rzecz. Jednak niestety, po części też przez moje duże oczekiwania, film nie wywarł na mnie bardzo dobrego wrażenia, a decyzję o jego nieobecności w polskich kinach po części rozumiem. Po więcej zapraszam niżej.
Film jest biografią Pharrella Williamsa, przedstawioną w klockowej formie. Przechodzi przez całe jego życie, ukazuje jego wczesną fascynację muzyką, dążenie do sławy, późniejsze kolaboracje z wybitnymi artystami i odkrywa również fragment prywatnego życia muzyka. Jest to przedstawione w formie wywiadu z samym Pharrellem, ale też ze znajomymi muzykami. Moim zdaniem zdecydowanie lepiej sprawdziłaby się tu historia stricte fabularna, chociaż nie jest to idealne rozwiązanie, bo nie pokazałaby ona tak wielu współpracy ze znanymi artystami, jego cała historia nie zmieściłaby się po prostu do 1,5h filmu.
Komentarze
Prześlij komentarz