Wróciłem z kina, zjadłem kolację, zrobiłem sobie herbatę, włączyłem muzykę z nowego "Supermana" i od razu usiadłem do pisania recenzji, żeby podzielić się z Wami moimi wrażeniami z nowego, oficjalnego startu DCU Jamesa Gunna. Zapraszam więc do czytania.
Jak już mówiłem film rozpoczyna nowe, zrestartowane uniwersum DCU. Opowiada on o Supermanie, który pod tym pseudonimem działa już od 3 lat. Po powstrzymaniu przez niego ataku Boravii na bezbronne państwo, krąży wokół niego wiele kontrowersji, ponieważ Boravia to sojusznik USA. Lex Luthor w wojnie Boravii ma swój interes, więc postanawia unicestwić Supermana, żeby ten więcej nie wtrącał się w politykę. Ujawnia więc pewne nagranie, które nastawia całą opinię publiczną przeciwko Supermanowi oraz nasyła na niego swój nowy twór - supermocnego Ultramana.
Film jest resetem nie tylko uniwersum DC, ale także samej postaci Supermana, który jest tu zdefiniowany zupełnie na nowo - jako człowiek który niesie nadzieję i dobro. Z filmów o Supermanie oglądałem tylko jeden, a mianowicie pierwszą część serii z Christopherem Reevem (1978) i to dawno temu, więc nie zamierzam tutaj porównywać tego filmu do innych, ale wiem, że jest to Superman zdecydowanie różny od jego poprzednich wcieleń. W filmie jest wiele elementów komediowych, ale kiedy trzeba, wydaje się także być poważny. Wizualnie zachwyca, momenty walki przykuwają oko, ma też bardzo dobry montaż z ciekawymi przejściami. Aktorsko jest naprawdę dobrze, a sam Nicholas Hoult jako Lex Luthor błyszczy.
Podczas seansu bawiłem się świetnie, czekałem z niecierpliwością co wydarzy się dalej i trzymałem kciuki za Supermana z każdym oddanym przez niego ciosem. Naprawdę warto go zobaczyć.
Moja ocena tego filmu to 10/10.
Dziękuję za przeczytanie recenzji!
Bardzo fajna,lekka recenzja,pokazującą Twoje emocje po obejrzeniu filmu - radość, zachwyt.
OdpowiedzUsuńLadnie stylistycznie, czyta się z zainteresowaniem.
Brawo
Super recenzja! Będę musiał obejrzeć ten film niebawem. :D
OdpowiedzUsuń